Noc. Przez uchylone okno, do uszu Lou dopływała gra dziesiątek świerszczy. Mimo, że dziewczyna niezbyt przepadała za owadami, to nie mogła zaprzeczyć, że te małe zielone prostoskrzydłe potrafiły dodać klimatu.
Dziś mijał drugi rok odkąd jej najlepszy przyjaciel, Piotrek wyjechał do Warszawy. Od przeszło trzech miesięcy natomiast, nie dawał oznak życia. Z resztą po tym, co się wydarzyło, Lou nawet nie miała mu tego za złe. Wprost przeciwnie - rozumiała go. Jedno trzeba było przyznać. Rudowłosa była mistrzem w psuciu relacji międzyludzkich. Już nawet nie łudziła się, że chłopak kiedykolwiek wróci do małej wioski, jaką jest Pawłówka.
Luiza pociągnęła łyk słodkiego jabłkowego wina, a następnie wystukała na klawiaturze laptopa kilka liter, które ułożyły się w napis Apartament Warszawa.